Na Instagramie widziałam ostatnio, że dziewczyny znów wzajemnie nawołują się do miesiąca bez zakupów i zużywania kosmetycznych zapasów, i ciekawa jestem jak to wygląda u Was? Macie problem z nagromadzonymi kosmetykami? Ja w sumie nigdy nie robiłam większych kosmetycznych zapasów, a od jakichś dwóch lat w zasadzie kupuję i zużywam wszystko na bieżąco. Dziś przychodzę właśnie podzielić się z Wami swoimi zużyciami w ramach październikowego projektu denko.
Projekt denko - październik 2018
Sylveco tymiankowy żel do twarzy
Sylveco tymiankowy żel do twarzy ma krótki, prosty i przyjazny skład oraz wygodne, higieniczne opakowanie. Skutecznie oczyszcza, zmywa makijaż, a jednocześnie jest delikatny - nie podrażnia i nie wysusza skóry. Do tego jest łatwo dostępny i niedrogi. Zużywam jedno opakowanie za drugim, a nowa buteleczka już stoi w łazience.Jantar wcierka
Kiedyś używałam jej bardzo regularnie, zużywałam opakowanie za opakowaniem i naprawdę widziałam efekty. Tą buteleczkę zużywałam na raty przez kilka miesięcy, z czego prawie połowę zużyłam w październiku. Tyle wystarczyło, by znacznie ograniczyć wypadanie włosów, z którym borykałam się ostatnio. Nowa buteleczka już stoi w łazience i mam nadzieję, że tym razem uda mi się być bardziej systematyczną.Yope Yunnan żel pod prysznic
Żele pod prysznic Yope podbiły moje serce i na dobre rozgościły się w mojej łazience. Są delikatne dla skóry, nie wysuszają jej, słabo się pienią i mają przyjemne, subtelne zapachy. Poza wersją Yunnan, która dla mnie śmierdzi niemiłosiernie 😂Sylveco pomadka z peelingiem
Odżywcza pomadka z peelingiem Sylveco zastąpiła mi peelingi do ust w słoiczku. Nie tylko złuszcza martwy naskórek pomagając pozbyć się suchych skórek, ale też doskonale nawilża usta. Forma sztyftu jest bardzo wygodna w użyciu. Nowy egzemplarz już czeka w kosmetyczce.Under Twenty tonik oczyszczający
Po ten tonik chętnie sięgałam w szkole średniej i na studiach, ale jak się okazało, po trzydziestce też sprawdza się świetnie! Stosowany regularnie pomaga utrzymać cerę trądzikową w ryzach.Facelle Aloe Vera płyn do higieny intymnej
Facelle płyn do higieny intymnej to tani i wielofunkcyjny produkt. Świetnie się sprawdza nie tylko do higieny intymnej, ale też jako żel pod prysznic, szampon do włosów czy szampon do mycia pędzli. Kolejna buteleczka już w stoi w łazience.The Ordinary Salicylic Acid 2%
W październiku zużyłam drugie opakowanie The Ordinary Salicylic Acid 2% Solution. Kosmetyk był bardzo łagodny dla skóry, w czasie jego stosowania nie miałam żadnych problemów z łuszczeniem czy podrażnieniem. Preparat delikatnie wygładzał skórę, przyspieszał gojenie niedoskonałości i rozjaśnił przebarwienia pozapalne. Na pewno będę do niego wracać.Annabelle Minerals kryjący podkład mineralny
Już od kilku miesięcy nie mogę nigdzie dostać swojego ulubionego kremu BB, więc zmuszona zostałam wrócić do minerałów. Kryjące podkłady Annabelle Minerals nie cieszą się w sieci tak dobrą opinią jak matujące, tymczasem u mnie to właśnie wersja kryjąca sprawdziła się o wiele lepiej. Jedna, cienka warstwa wystarcza by wyrównać kolor skóry i ukryć mniejsze niedoskonałości. Większe potrzebują drugiej warstwy, ale tą nakładam już tylko punktowo, tam gdzie tego potrzebuję. Trwałość też wychodzi lepsza niż w wersji matującej. Mam już nowy słoiczek.Vianek łagodzący olejek do demakijażu
Łagodzący olejek do demakijażu Vianek to zdecydowanie produkt warty polecenia. Świetnie zmywał makijaż, nie szkodził mojej tłustej, trądzikowej skórze, pozostawiał ją czystą, nawilżoną i miękką w dotyku. Do tego miał wygodne opakowanie i przyjemny, świeży zapach. Myślę, że jeszcze nie raz zagości w mojej kosmetyczce.I to już wszystkie produkty, które zdenkowałam w październiku. To jak jest u Was z tymi zapasami? Denkujecie kosmetyki na bieżąco czy jednak zakupy wciąż biorą górę nad zużyciami?
Pozdrawiam
Ania
Żele pod prysznic Yope mnie ciekawią :D
OdpowiedzUsuńSą naprawdę fajne, warto wypróbować 🙂 Byle nie tą wersje zapachową 😂 Polecam różaną, geranium i kadzidłowiec 👌🏻❤️
UsuńWcierkę Jantar tez niedawno zużyłam i była na prawdę fajna - szczególnie jeśli chodzi o nowe baby hair :) Pomadkę z peelingiem także miło wspominam, teraz chętnie kupiłabym miętową :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie ja u siebie nigdzie jeszcze miętowej nie spotkałam, ale czytałam, że podobno nie jest już tak dobra jak żółta 😕 Jak uda Ci się ją wypróbować to daj znać czy to prawda!
UsuńJa właśnie dążę do tego, żeby zużywać na bieżąco, ale wychodzi mi to mocno różnie :D piękne denko - pewnie w końcu skuszę się na jakiś żel yope :)
OdpowiedzUsuńNo Ty to wiem, że masz problem z żelami pod prysznic 😄 Ale przynajmniej w razie jakiegoś kataklizmu brud Ci nie grozi 😂😘
UsuńZużywam na bieżaco ;D ja tego Facelle nie lubię, zbyt lejący dla mnie ;x
OdpowiedzUsuńFakt, jest lejący 😄 Na początku też mi to przeszkadzało, potem się przyzwyczaiłam i już nie zwracam uwagi 😄 Nie mniej jednak opakowaniem z pompką bym nie pogardziła 😉
UsuńNiestety ciągle więcej przybywa niż ubywa. :)
OdpowiedzUsuńGrunt, że w ogóle ubywa - to już nie jest tak źle ;)
UsuńZ reguły zużywam, chociaż zdarzają się takie krowy u mnie (lotion z Bentona czy Sana Nameraka), że musiałabym to chyba na całą siebie wylewać, żeby jakoś to zużyć, bo rok uzywam, a dopiero połowa zeszła. No ileż można :D Z yope tez się mocno polubiłam, z reguły kupuję żel werbenowy, teraz poszła figa, ale zapach jest średni, przynajmniej dla mnie. Jakiś taki mdły.
OdpowiedzUsuńFiga to był mój pierwszy zapach - miałam mydełko w płynie i całkiem miło je wspominam :)
UsuńJa jeszcze walcze z wcierka Jantara i licze na efekty <3
OdpowiedzUsuńWalcz kochana! W przypadku tej wcierki bardzo ważna jest systematyczność, ale efekty są naprawdę warte starań :)
UsuńWcierkę z Jantar uwielbiam i zawsze muszę mieć na półce w łazience. Tonik z UnderTwenty kiedyś miałam, ale u mnie się nie sprawdził i powędrował do siostry. Za to podkłady z Annabelle uwielbiam i też najbardziej upodobałam sobie te kryjące ;)
OdpowiedzUsuńO widzisz! Ja zawsze tą kryjącą wersję omijałam szerokim łukiem, bo wszyscy pisali że matujące lepsze, a tymczasem u mnie wyszło zupełnie na odwrót! Jednak trzeba wszystko testować na sobie :)
UsuńJa zużywam produkty na bieżąco i nie robię zapasów. Takie akcje "miesiąc bez kosmetyków" mają dobre i złe strony. Dobre, to nauka samodyscypliny, asertywności i docenienia tego, co się już posiada. Ale to też trochę jak mały odwyk. Wszystko wtedy kusi i po "odbyciu okresu karnego" nagle się rzucamy na wszystko, bo promocja, bo tanio. U mnie lepiej sprawdza się lista zakupów i plan pielęgnacji ;)
OdpowiedzUsuńZ Twojego denka znam olejek do demakijażu Vianka, który jest moim ulubieńcem. Przekonał mnie do zmywania makijażu olejami, ale jest takie pieruńsko wydajny, że na razie nie mogę spróbować żadnego innego, bo on wciąż króluje na moich półkach :) Miałam i używałam kiedyś namiętnie tych wcierek z Jantaru, jednak bardziej moim włosom pasowała wersja ze szklanego opakowania, więc aktualnie zaprzestałam kupowania tego produktu.
OdpowiedzUsuń